Poczet wojewodów

brak zdjęcia

brak zdjęcia

 

 

 

Jakub Prawin
(maj - listopad 1945 )

Zygmunt Robel
(grudzień 1945 - maj 1947 )

Wiktor Jaśkiewicz
(maj 1947 - październik 1948 )

Mieczysław Moczar
(październik 1948 - kwiecień 1952 )

 

 

 

Mieczysław Moczar ( październik 1948 - kwiecień 1952 )

Jak pisze Waldemar Żebrowski w monografii „Mieczysław Moczar w Olsztyńskiem”, po czteroletniej kadencji wojewoda odchodził z Olsztyna w niesławie.  „Podczas sesji nikt mu nie dziękował, nie było „spontanicznej” życzliwości, nie było delegacji z kwiatami. Nagle przestał być w województwie potrzebny”. Było to 16 kwietnia 1952 roku, a jeszcze cztery lata wcześniej przyjeżdżał tu naładowany energią i wolą działania na nowym, powierzonym mu przez partię stanowisku.

Przychodził w dość szczególnym dla siebie i Polski momencie, ale o tym nieco dalej. Trzeba szczerze powiedzieć, że jak na administratora dość trudnego regionu, kwalifikacje miał dość szczególne. Współpracownik wywiadu sowieckiego po roku 1939 ( chociaż w późniejszych czasach niechętnie odnosił się do doradców i oficerów radzieckich, jak pisze Żebrowski ), dowódca GL i AL w okręgu łódzkim, kieleckim i lubelskim. Mieczysław Moczar cieszył się złą sławą jako partyzant. Jak twierdzą niektórzy, częściej walczył z partyzantami z AK i NSZ niż z Niemcami.

Po wojnie szef bezpieki w Łodzi, gdzie dał się poznać jako bezkompromisowy, a nawet okrutny przeciwnik tzw. "polskiej reakcji". Moczar, prawdziwe nazwisko – Mykoła Demko ( Mikołaj Siergiejewicz Diomko ) urodził się 25 grudnia 1913 roku ( zmarł 1 listopada 1986 ). Działalność polityczną od początku związał z komunistami - członek KPP, za co w okresie sanacji trafił do więzienia. W późniejszym czasie ważna kartka w życiorysie i odskocznia do dalszej kariery. Z Łodzi zawędrował do Warszawy jako wiceminister w resorcie bezpieczeństwa za Radkiewicza. Szybko wszedł w konflikt z grupą kominternowców i komunistów żydowskiej proweniencji,  którzy dopatrzyli się w nim odchyleń prawicowo-nacjonalistycznych, co brzmi trochę groteskowo z punktu widzenia dzisiejszego spojrzenia na tę kwestię. Podobnie jak Władysław Gomułka miał wizję polskiej, a nie radzieckiej drogi do socjalizmu. Aż trudno w to uwierzyć, bo z biografii wynika, że gdzie tylko mógł na wszelkie możliwe sposoby wychwalał komunizm, Stalina i Związek Radziecki. Coś musiało był jednak na rzeczy, ale we właściwym momencie złożył samokrytykę i uratował skórę. Z lekką naganą z MBP wylądował w Olsztyńskiem. Było to jesienią 1948 roku.

Jako wojewoda, a dokładnie przewodniczący Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej, rozpoczął pracę 6 października w dzisiejszym ratuszu, bo po pożarze wznieconych przez Armię Czerwoną, niewiele uchowało się odpowiednio godnych budynków w mieście. „Gabinet wojewody znajdował się na pierwszym piętrze” i jak pisze profesor Żebrowski, ( a wcześniej zauważył Andrzej Wakar w swojej książce o Olsztynie) wpływ wojewody na prezydenta miasta był znaczny. Zamieszkał Moczar wygodnie, przy ulicy Emilii Plater, w zacisznej willi. Prawdopodobnie w Olsztynie, z drugiego małżeństwa z lekarką Ireną Orlikowską, przyszły na świat dzieci – Piotr ( 1950 ) i Lena ( 1951 ).

Nie czekało Moczara łatwe urzędowanie. Gospodarka był zrujnowana. Szacuje się, że przemysł regionu zniszczony był w 70 proc., 40 proc. budynków, rolnictwo leżało odłogiem, tak samo jak cała reszta. Osobnym rozdziałem były problemy ludnościowe – skomplikowane relacje między Mazurami, Warmiakami, Niemcami i ludnością napływową. Nic dziwnego, że w tym całym zamęcie nie mógł się rozeznać sam Moczar, który uważał, że każdy autochton i ewangelik automatycznie musi być Niemcem. Podstawowym zadaniem dla nowego wojewody była zatem sprawa szybkiego osadnictwa i repolonizacji. W ślad za tym miał pójść rozwój gospodarczy. Życie pokazało, że nie było to takie łatwe, ani proste.

Mając niejakie pojęcie o rolnictwie rozpoczął urzędowanie od propagandowej akcji, mającej zjednać mu życzliwość mieszkańców Olsztyna, „polecając usunąć urzędy i instytucje z budynków mieszkalnych”. W Urzędzie Wojewódzkim zajął się organizacją wprowadzając w życie statut tej instytucji i powołując 28 wydziałów. Wspierali go dwaj wicewojewodowie – na początek Tadeusz Koral i Bohdan Wilamowski. Głównym problemem w owych latach była tzw. weryfikacja ludności rodzimej, która przebiegała przy aktywnym udziale milicji i służb bezpieczeństwa. Już to wystarczy, żeby mieć pogląd na ten proces. Działalność Moczara – aresztowania, procesy, czystki kadrowe – zdaniem Waldemara Żebrowskiego, tylko powiększała przepaść między autochtonami, a władzą ludową. Znamienne, że przedwojennych bojowników o polskość Warmii i Mazur nowy wojewoda uznał za wrogów klasowych. Taka postawa powodowała alienację niegdysiejszych patriotów i powodowała, że nasilał się ruch emigracyjny do Niemiec. Dochodziło do takich, wydawać by się mogło, paradoksów, że przywrócone Macierzy ziemie opuszczały rodziny ludzi poczytujących się niegdyś za polskie. Tak było na przykład z potomkami ludowego poety-patrioty Michała Kajki. Innym przykładem było szykanowanie Karola Małłka, którego pozbawiono kierownictwa Mazurskiego Uniwersytetu Ludowego i odsunięto na margines życia społecznego.

Ważnym elementem, wręcz priorytetem realizowanej przez Moczara polityki były działania na rzecz upaństwowienia i centralizacji życia gospodarczego. Zaczęło się niszczenie rzemiosła, prywatnego handlu i drobnej przedsiębiorczości pod pozorem walki ze spekulantami. Co się tyczy rolnictwa, to jak to ujął Żebrowski: „Od początku swego pobytu w Olsztynie Moczar przysposabiał wieś do socjalizmu”, a czynił to przez uspółdzielczenie wsi, umacnianie majątków państwowych i podporządkowywanie chłopów tworzącym się terenowym komórkom partyjnym. Natrętna propaganda stalinowska zderzyła się z nieufnością i niechęcią chłopów do kolektywizacji. Niemniej jednak rok 1948 minął pod znakiem zakładania pierwszych spółdzielni.

Był to również rok rozpoczęcia otwartej wojny z Kościołem  w Polsce. Moczar niejednokrotnie nazywał księży „szkodnikami” sugerując podejmowanie szykan przez siły ubecko-milicyjne. Zainicjował organizowanie konkurencyjnych imprez w święto Bożego Ciała. Na 1 Maja zakazał odprawiania nabożeństw, żeby nie kolidowały z pochodami i socjalistyczno - proletariacką atmosferą święta pracy. Moczar, jak zresztą cała partia, przywiązywał wielką wagę do należytego czczenia nowych świat - 1 maja, 7 listopada. Z tej okazji zaczęto wymuszać podejmowanie zobowiązań produkcyjnych. Połączone to było z masową wysyłką do Stalina listów, depesz z życzeniami, tudzież wszelkich innych wiernopoddańczych adresów. Jako przewodniczący TPPR z upodobaniem pogłębiał przyjaźń polsko-rosyjską. Pomimo to w roku 1950 wojewoda popadł w konflikt z macierzystą KW PZPR i zaczął być sekowany przez partyjnych towarzyszy.

 Moczar nie radził sobie ze sprawą autochtonów, którzy na zaostrzoną politykę władz  reagowali coraz większą liczbą wniosków o wyjazd do Niemiec. Tzw. akcja weryfikacji i ankietyzacji nie mogła napawać optymizmem. Miejscowa ludność odpowiedziała na nie masowym występowaniem o poświadczenie obywatelstwa niemieckiego w RFN, a także w ambasadach Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych w Warszawie. Tych, którzy nie chcieli poddać się ankietyzacji, trapiono nie wydawaniem paczek i listów poleconych, a także bonów mięsno-tłuszczowych.

Koniec kadencji Moczara w Olsztyńskiej upłynął po znakiem jego starań o zakładanie nowych spółdzielni produkcyjnych na wsi. Niestety, tu również nie odnotował sukcesów. Spółdzielnie powstawały opornie, nie świeciły przykładem wydajnej pracy, a wręcz przeciwnie, notowano w nich ogrom marnotrawstwa i od początku były dużym obciążeniem dla gospodarki województwa.  Nie lepiej też działo się w PGR-ach, które zajmowały ok. 20 proc. gruntów ornych. Fatalne warunki mieszkaniowe tam panujące, niedożywienie i choroby robotników rolnych, powodowały, że trudno było zachęcić ludzi z innych rejonów Polski, aby przyjeżdżali tu do pracy. Oczywiście wszystkie niepowodzenia, zgodnie z dialektyką tamtych czasów, składano na barki anonimowego „wroga klasowego”.

Misja Moczara w województwie olsztyńskim dobiegła końca. Jak twierdzi prof. Żebrowski, stalinowcy, kierując go do województwa białostockiego, wystawili mu swoisty „wilczy bilet”. Powodem takiej decyzji była praktykowana wówczas w aparacie rotacja kadr, a także złe wyniki we całej gospodarce województwa i nie rozwiązanie ważnych problemów społecznych. W ostatnim swym wystąpieniu na posiedzeniu WRN Moczar apelował o budowę Pomnika Wdzięczności dla Armii Radzieckiej.

Z oficjalnego biogramu dowiemy się o dalszej jego karierze. Z Białegostoku powrócił do Warszawy, od 1956 jako minister PGR, następnie w latach 1956-64 wiceminister spraw wewnętrznych, a od 1964 roku szef tego resortu, z którym pożegnał się po wydarzeniach marcowych roku 1968. W latach 1956-81 członek KC PZPR, 1968-71 sekretarz KC, 1970-81 członek Biura Politycznego KC PZPR. Pod koniec lat sześćdziesiątych przywódca tzw. frakcji partyzantów w PZPR, nastawionej wrogo wobec partyjnych "liberałów" i "kosmopolitów". Umiejętnie posłużył się resentymentami antyżydowskimi. W wyniku nagonki antysemickiej Polskę opuścić musiało kilkadziesiąt tysięcy osób pochodzenia żydowskiego. Prezes Zarządu Głównego ZBoWiD w okresie 1964-72. Od 1971 do 1981 prezes NIK. W okresie 1976-80 członek Rady Ministrów. 1981-83 wiceszef Ogólnopolskiego FJN. Z Olsztynem związał go jeszcze wątek. W grudniu 1970 roku Breżniew odmówił mu poparcia i wyznaczył Edwarda Gierka na następcę obalonego właśnie, w wyniku tragicznych wydarzeń na Wybrzeżu, Władysława Gomułki. Zaakceptował także decyzję Gierka o usunięciu Moczara z władz partyjnych w roku 1971 po tzw. spisku olsztyńskim, kiedy to pan Mieczysław usiłował wziąć władzę w swoje ręce. Nie udało się. (b)